The Rumjacks – Sleepin’ Rough (2016)

Co-wqfYVYAAGhgwAustralijczycy z The Rumjacks zaledwie rok kazali czekać na swój kolejny długogrający krążek. Przed sobą mieli trudne zadanie, ponieważ wydane w 2015 r. „Sober & Godless” zostało wyjątkowo ciepło przyjęte przez fanów i krytyków. Intensywne koncertowanie oraz masa innej działalności wcale im tego zadania nie ułatwiały. Może dlatego mam wrażenie, że „Sleepin’ Rough”, choć bardzo dobre, ma w sobie za mało punkowego pazura.

Album otwiera jedna z energiczniejszych kompozycji, „Patron Saint O’ Thieves”. Podobną moc panowie prezentują jeszcze w „Dead To Me” – to zdecydowanie najostrzejsze momenty płyty. Na szczęście, znajduje się na niej także kilka klasycznie celticpunkowych przytupajek – „Zielona Góra” (skojarzenia absolutnie nieprzypadkowe!), „A Fistful O’ Roses” (znakomity singiel), „Fact’ry Jack” i „WKND (Flash New Breeks) emanują energią, której tak bardzo poszukuję w tym gatunku. Zdecydowanie mniej chwytliwe są natomiast balladowe „Murder Shanty”, „Them Fallen” oraz „The Pot & Kettle”. Żeby jednak zrównoważyć liryczną stronę swej twórczości, zespół zafundował nam jeszcze bardzo amerykańskie „Les Darcy” oraz utrzymane w klimacie znienawidzonego przeze mnie ska – „Kathleen”.

Z każdą kolejną płytą Australijczyków odnoszę coraz większe wrażenie, że panowie na koncertach wykorzystują całą swą energię i płyty nagrywają mocno przytłumieni. Niezmienione od poprzedniego albumu instrumentarium wciąż prezentuje się znakomicie, wokal McLaughlina dalej przywodzi na myśl zadymione irlandzkie bary, a teksty w błyskotliwy sposób biczują otaczającą nasz rzeczywistość. Wciąż jednak brakuje mi punkowej energii, którą The Rumjacks pokazują głownie podczas występów na żywo.

Fanom zespołu płyty nie trzeba polecać, ponieważ dostaną dokładnie to, czego oczekują po Australijczykach. Z uwagi jednak na to, że jest to wydawnictwo trochę bardziej stonowane niż chociażby recenzowane już na naszych łamach „Gangs of New Holland”, odsłuch „Sleepin’ Rough” zalecam nowicjuszom dopiero po zapoznaniu się z pozostałą dyskografią grupy.

Michał „Michu” Wysocki

Lista utworów:

  1. Patron Saint O’ Thieves
  2. Zielona Gora
  3. A Fistful O’ Roses
  4. Fact’ry Jack
  5. ‚Eight Beers’ McGee
  6. Murder Shanty
  7. Les Darcy
  8. Dead To Me
  9. Kathleen
  10. WKND (Flash New Breeks)
  11. Them Fallen
  12. The Pot & Kettle

Czytaj więcej

Zapowiedź trasy koncertowej The Rumjacks

RUMJACKS-NET-1The Rumjacks to główny towar eksportowy celticpunkowej sceny Australii. Podczas gdy inne grupy reprezentujące ten gatunek rzadko kiedy opuszczają Sydney i okolice, Rumjacks regularnie koncertują po największych scenach i festiwalach Europy. Polscy fani będą mieli okazję zobaczyć ich podczas trasy w dniach 30 sierpnia – 4 września na sześciu klubowych koncertach.

Nie będzie to pierwsze spotkanie nadwiślańskiego narodu z Australijczykami. Mieliśmy okazję zobaczyć ich podczas zeszłorocznego Jarocina, na koncercie w Zielonej Górze (także 2015 r.) oraz, przede wszystkim, na dużej scenie tegorocznego Przystanku Woodstock. Byłem na tym występie i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nigdy nie widziałem w Kostrzynie tak rozbujanego, wyskakanego tłumu.

The Rumjacks łączą tradycyjne irlandzkie instrumentarium i wrażliwość z ogniem żywcem wyciągniętym z najgorętszych czeluści punk rocka. Wbrew pozorom to dosyć oczywista mieszanka – oba gatunki zbudowane są na podobnych zasadach kompozycyjnych, każdy z nich był w pewnym okresie dominującą w kulturze muzyką buntu i sprzeciwu wobec szeroko pojętej władzy. Kwestią czasu było jedynie, kiedy te, wydawałoby się, przeciwległe światy połączą się w rozbłysku muzycznej supernowej. Szlaki celtic punka przetarli The Pogues, jego pozycję ugruntowały grupy pokroju Dropkick Murphys czy Flogging Molly, a The Rumjackas stanowią czołowych przedstawicieli nowej fali ciężkiego, folkowego łojenia.

O sukcesie grupy niech świadczy fakt, że filmy na ich kanale obejrzano ponad 25 milionów razy, a największy hit – „An Irish Pub Song” – prawie 19 milionów. To zdecydowanie jeden z najlepszych wyników wśród celticpunkowej rodziny spoza samej ścisłej czołówki.

Ludzi do The Rumjacks przyciąga nie tylko muzyka. Frankie McLaughlin i spółka poważnie traktują warstwę liryczną swojej twórczości, która wielokrotnie porusza kwestie istotne dla każdego z nas, a zwłaszcza dla szeroko pojętych ludzi pracy. W swoich tekstach Australijczycy piętnują absurdy współczesnego świata, nie porzucając jednak odniesień historycznych, ekonomicznych i kulturowych. Dzięki teksom piosenek umieszczonym na stronie zespołu, łatwo docenić wyjątkową dbałość o ten element ich artystycznej działalności.

Odbywająca się właśnie międzynarodowa trasa promuje najnowsze wydawnictwo zespołu – trzeci longplay „Sleeping Rough”. Do tej pory grupa wydała po dwie epki i pełnoprawne albumy, wszystkie po brzegi wypchane elektryzującą dawką punka zabarwionego folkiem.

Jeśli jeszcze nie widzieliście The Rumjacks w akcji, macie idealną okazję i moralny obowiązek, by zrobić to wraz z końcem lata. Przeżyłem wiele celticpunkowych koncertów, ale mało który rozruszał mnie tak bardzo jak występ Australijczyków. Nie tylko nie pożałujecie – będziecie wspominać go latami!

Koncerty w ramach polskiej trasy:
30.08 ? Wrocław, Firlej,
31.08 ? Poznań, U Bazyla,
1.09 ? Gdynia, Ucho,
2.09 ? Warszawa, Hydrozagadka,
3.09 ? Kraków, Rotunda,
4.09 ? Bielsko-Biała, Rudeboy Club.

Czytaj więcej

The Rumjacks – Gangs of New Holland (2010)

rumjacks_gangsThe Rumjacks to z pewnością najważniejsi przedstawiciele australijskiej sceny celticpunkowej. W trudnych czasach marketingu społecznościowego, filmy z ich youtube’owego kanału obejrzano ponad 25 milionów razy, z czego prawie 19 milionów zgarnął największy hit grupy – pochodzące z debiutanckiego wydawnictwa „An Irish Pub Song”. Wielka szkoda, że reszta płyty pozostała w cieniu tego singla – zdecydowanie zasługuje na większe uznanie i miejsce w pubowych playlistach.

Album otwiera wyjątkowo punkrockowe „Big Man Down”, które jasno pokazuje, że grupa nie zawsze rezygnuje z gitarowej mocy na rzecz folkowego sentymentalizmu. Mocny przester pojawia się jeszcze w „Pinchgut” i „Spit In The Street”. Zdecydowanie więcej natomiast u Australijczyków klasycznie celticpunkowych siekier, które porywają do tańca w czasie krótszym niż wypicie jednego piwa – „Uncle Tommy”, „Jolly Executioner”  czy  „Green Ginger Wine” to światowa czołówka gatunku. Co prawda „Gangs of New Holland” wypełniają także utwory spokojniejsze (szantowe „Black Matilda” i „The Terrible Sea”, utrzymane w klimatach ska „Roll Away Alone” i emocjonalne „Bar the Door Casey”), ale pozbawione na szczęście są dłużyzn i pustych wypełniaczy.

Nic dziwnego, że długogrający debiut Australijczyków został ciepło przyjęty przez krytyków i publiczność. Grupa prezentuje równy, wysoki poziom, porównywalny z gigantami rzędu Dropkick Murphys czy Paddy and the Rats. Nieco histeryczny wokal Frankiego McLaughlina w połączeniu z zaangażowanymi tekstami nawiązującymi do spraw pracowniczych, wojskowych czy generalnie społecznych, stawia grupę wysoko w kategorii ambitnej muzyki robotniczej, tak charakterystycznej dla wielu celticpunkowych formacji.

„Gangs of New Holland” już w chwili wydania było klasykiem gatunku. Niekończąca się energia, przeplatana nienachalnymi obserwacjami współczesności, zdecydowała o ogromnym sukcesie tej i następnych płyt Australijczyków. Absolutny must have!

Michał „Michu” Wysocki

Spis utworów:

  1. Big Man Down
  2. Uncle Tommy
  3. An Irish Pub Song
  4. Jolly Executioner
  5. My Time Again
  6. McLaughlin’s Rant
  7. The Black Matilda
  8. The Terrible Sea
  9. Green Ginger Wine
  10. McAlpines Fusiliers
  11. Roll Away Alone
  12. Pinchgut
  13. Spit in the Street
  14. Bar the Door Casey

Czytaj więcej